Bonin późnym popołudniem…

Bonin przyciągał mnie od kiedy pamiętam. Miałem tu ciotkę, do której jeździłem z mamą tramwajem z pętli na Piątkowskiej. Podobało mi się w tym fyrtlu to, że jest trochę jakby na uboczu. Mało aut, dolina Wierzbaka, dominujący kościół pw. Św. Stanisława Kostki (choć to niby Winiary już). Bawiłem się nawet kilka razy za młodu w pobliskiej harcówce na przebieranych imprezach.

Ponownie wybrałem się na spacer po Boninie. Sentymentalny spacer. Zacząłem co prawda owy spacer od Sołacza i na Bonin przywędrowałem odrobinę później. Robiło się już szaro i buro, brakowało statywu, w brzuchu burczało. Ale było miło. Zatem teraz Bonin, a na Sołacz jeszcze wrócę.

Może ktoś z Was ma jeszcze w albumach rodzinnych stare zdjęcia Winiar, Bonina?

Winiary, wieś winiarzy

Winiary obecnie znajdują się w innym miejscu, niż dawniej. Setki lat temu była to wieś winiarzy i znajdowała się na zboczach Wzgórza Winiarskiego, czyli tak zwanej Cytadeli. Burzliwa jej historia była – wykończona dżumą, działaniami wojennymi prawie obumarła, aby ponownie odrodzić się, w dużej mierze dzięki sprowadzonym przez władze miejskie mieszkańcom niemieckiej Bambergii.

Kiedy Prusacy postanowili ufortyfikować Poznań oraz Wzgórza Winiarskie, wieś została przeniesiona w obecne miejsce.

Na poniższych fotografiach zahaczono trochę o granicę Winiar, w następnej odsłonie skupimy się na sercu osiedla.

Winiary dawniej